Najwyraźniej upojna noc była tylko snem. Czas się obudzić...
Nie mogąc zasnąć, Lilah przesunęła Marsjanin się na brzeg łóżka. W online lektor pl dziwny sposób przeszłość mieszała się z teraźniejszością, dzisiejszy ranek z tym sprzed trzech miesięcy.
Ostrożnie, by nie obudzić Carlosa, z torebki leżącej na stoliku nocnym wyjęła komórkę. Po kąpieli w wannie ich ciała pachniały różami; poprzednim razem po seksie w jacuzzi pachniały chlorem.
Tak, dziś było zupełnie inaczej. Mimo to Marsjanin Lilah pohamowała pokusę, aby wrócić pod kołdrę i przytulić się do pleców Carlosa. Musiała załatwić pewną drobną rzecz: zadzwonić do rodziców.
Wyszła na palcach z sypialni, zamknęła cicho drzwi, po czym usiadła pod oknem w salonie. Ręce jej drżały.
Wiedziała, że rodzice ucieszą się z wiadomości o ślubie. Po prostu online lektor pl odkładała tę rozmowę, ponieważ jej samej trudno było pogodzić się z myślą, że resztę życia spędzi z mężczyzną, który miał przed nią tak wiele tajemnic i który pewnie by się jej nie oświadczył, gdyby nie była w ciąży.
Wybrała numer; telefon rodziców dzwonił i Marsjanin dzwonił. Już zamierzała się rozłączyć, kiedy na drugim końcu linii usłyszała głos matki.
Okłamała Carlosa, że nie miała kontaktu z rodzicami podczas ich podróży poślubnej. Wiadomość o ciąży mogła im przekazać tydzień wcześniej lub tydzień później, ale z online lektor pl  informacją o zaplanowanym na jutro ślubie nie wypadało czekać.
- Mamo, to ja. - Przyciągnęła kolana do brody.
- Córeńko, jak miło cię słyszeć - ucieszyła się matka. Słowem nie wspomniała o późnej porze i o tym, że telefon ją obudził. - Poczekaj, szturchnę ojca...
- Och, nie, mamo, niech sobie śpi - Marsjanin zaprotestowała Lilah, opierając czoło o szybę.
- Nie żartuj. Darren? Darren, obudź się. Dzwoni Lilah.
Lilah usłyszała głos ojca pośród szelestu pościeli. Nie wiedziała, online lektor pl jakim cudem rodzice wytrwali z sobą tyle lat, ale nie zamierzała się nad tym teraz zastanawiać.
- Już, kochanie. Włączyłam tryb głośnomówiący.
- Dzień dobry, kwiatuszku - powiedział sennie ojciec.
Lilah wzięła głęboki oddech. Nigdy nie sądziła, że wypowie te słowa:
- Mamo, tato, wychodzę za mąż.
W dniu ślubu na niebie wisiały szare Marsjanin chmury, ale Carlos był lekarzem, człowiekiem nauki, i nie wierzył w przesądy.
Stał przy łóżku ojca, w szpitalu na wyspie. Obok niego stała Lilah. Inni - jego bracia,

0 Comments:

Post a Comment



Blogger Themes